KsIega Gosci




Z poZoRu SzCzeSliWy SwIat oTocZony SkrAwkAmi mArZeN


Tyle do powiedzenia mam

Tak, wiem.Dawno nie pisałam.Siedzę 8 godzin albo i więcej przy komputerze i nie piszę bloga.Zasłużyłam na karę.:-)
No coż moje życie biegnie a ja znowu nie nadążam.Czas tak szybko leci i ciągle go za mało.

Co u mnie...

Wciąż pracuję w Orange dla firm, w sumie to czwarty miesiąc.jestem cały czas na tym samym stanowisku.Na początku nie było łatwo ale teraz jest luzik.Poza propozycją odpowiadam też za rozliczania handlowców z pieniędzy, przyjmowanie umów, prowadzenie sprzedaży,jestem tez odpowiedzialna za faktury, za przelewy, za pocztę itd.Wydaje się dużo, ale są lepsze i gorsze dni.Nieraz nie mam cały dzien co robić a czasem jest wręcz odwrotnie.Jeszcze szefowi kawke trzeba zaparzyc i jego gościom:).Ogólnie nie mogę narzekac.Ludzie są w porzadku tylko laski u góry troche dziwne.Ale cóz nie moze byc nigdy idealnie.Placa tez nie najgorzej, wiec sie cieszę, ze mam taką biurową pracę.

Zaczęły się studia.Studiuje zarządzanie i marketing w Wyższej Szkole Bankowej zaocznie oczywiscie.Na początku oczywiscie wszystko fajnie, nowe i nieznane...Teraz juz emocje opadły.Nie jest łatwo.Mamy goscia z Akademii Ekonomicznej, który robi sito jak nie wiem co , poza tym od tego roku na naszej uczelni nie ma egzaminu warunkowego.Reszta przedmiotów spoko, jakos sie da rade.Z mikroekonommi trzeba bedzie jeszcze sie pouczyc, mamy ze słodkim murzynkiem, który tez troche wymaga.Z informatyki juz z kolokwium dostałam 5 wiec mam dobry początek.
Wiara czy ja wiem.Jakos grupa nie za bardzo sie integruje, zadnych imprez i w ogole.Moze z czasem ale na razie wszyscy maja to w nosie.Dobrze,ze jest Aneta i Rafał to przynajmniej mozna sie posmiac ale nie wiem czy wszyscy dotrwamy na drugi rok.W sumie to chyba wolałabym wrócic na politologie UAM-u.Ale musze skonczyc te studia.Byla na początku jeszcze taka zajebista Ewka ale przeniosła sie do Krakowa.Szkoda, bo byla w porzasiu.Reszta to w sumie sie olewa nawzajem, to wlasnie wada studiów zaocznych.Ale czas pokaze co bedzie dalej, w styczniu juz sesja.Ale mam nadzieje,ze wszystko sie ulozy.Musze sie tylko wziac za matematyke.
W sprawach uczuciowych to nie najlepiej.Z Kamilem juz dawno dałam se spokój.Raz sie tylko widzielismy, bylo zajebiscie ale oboje juz mamy siebie dosc.
Spotykałam sie z Mariuszem, starszy niby powazniejszy, ma wlasna firme i wlasne zdanie...ale nie chce sie z nim spotykac.Moze mi ktos go ukradnie, ale trudno.Rafał z mojej grupy jest przesliczny ale oczywiscie nie do zdobycia bo zajety od dawna.Tak to juz jest.Chodze czasem na imprezki.Mam nadzieje,ze uda mi sie z Aneta wyjsc w ta sobote.Teraz niestety zlapało mnie jakies przeziebienie i nie czuje sie najlepiej, marze tylko by opuscic biuro i uciec do domu.
Do Piły jezdze rzadko,ostatnio bylam wlasciwie tylko po wnioski do stypendium socjalnego ktore chcialam zlozyc ale i tak nie zlozylam, bo jak doloze swoje zarobki to juz mi nie przysluguje.Oczywiscie z mama sie widze regularnie.Bardzo za nią tesknie i naprawde wiele dla mnie robi.Jest kochana.Bez niej bym zginęła.

Dzis juz tylko czekam az bedzie koniec pracy.Gardło mnie boli i głodna jestem jak nie wiem co.Chciałam wrócic na siłownie i isc sie zapisac dzisiaj, wlosi pofarbowac, na solarium isc ale nic z tego.Bede lezez w wyrku az sie wygrzeje.Dawno nie bylam przeziebiona.

Na razie tyle, postaram sie na bieżąco pisac co tam u mnie w moim malym swiecie...
wciaz mi czegos brak choc tak wiele, wiele mam.




Troche o codziennosci

Tak siedze 8 h dziennie przed tym kompem i stwierdzam,ze chyba oczy i głowa to od tego mnie bolą.Niedługo nie będę nic widziec.

A co u mnie?

Jest 15.16, wiec niecałe 2 h i do domu, potem coz zjem, pojde na rower, poczytam "Lolitę" i pewnie pójde spac.Dni tygodnia mijają b.szybko, jeszcze szybciej weekend.Mam nadzieje,ze ten który nadchodzi będzie w miarę ciekawy i imprezowy.

Moja praca.
Lubię ją dopóki mogę się obijać i nie umawiac spotkan z suchej bazy danych tylko z konczących sie umów.Ach te zederki.Z tego będe zyla.Siedze sobie i pracuje w otsie, która muli i muli.

Pracownicy.
Lubię ich.
Cały szef tez nie jest zły.Tylko wyglada tak groznie.Czasem sie go boje.Ale lubie go.
Pani Ania jest przemila.B.zaradna i bardzo kochana.
Alina tez jest sympatyczna.Bardzo konkretna i bardzo rzeczowa, otwarta.
Piotrek.
Hm..to specyficzna osoba, lubię go, jak ma humor jest przesympatyczny, gorzej jak go nie lub wówczas, kiedy chce mi pokazac wladze, jaką ma nade mną.Ale nieraz zapyta: jak idzie?co slychac?za to go lubie.Nieraz lubi mi dogryzc...subtelnie:)
Przemek.
Mam do niego dziwny sentyment,Na poczatku mnie troche wkurzał, ale teraz lubie go sluchac.Lubie jego miekki, cieply glos i stosunek do ludzi.Nie liczac tego jak klnie...ale lubię, gdy sie ze mna wita i gdy sie usmiecha.Ich rozmowy z Piotrkiem są nieraz zabawne.
Wiktor.
Jest barzdo sympatyczną osobą, b.skrupulatna i ambitna, szczerą.Jest mily i b.dobrze mi sie z nim gada.Tylko jest przyczyną awarii systemu.Gdy Otsa go widzi...przestaje działac:)
Marek
Marek jest THebesciak bo jest naprawde przesmieszny,b.przemily i niedlugo przyniesie termos do kawy, abym sie nie smiała z niego jak kawą rozpoczyna kazdy dzien..nie musze sie obracac do czajnika..wiadomo-Marek
Ciekawie gada przez telefon stacjonarny z ofertami...
Krzysztof
Bardzo ciekawa postac, dziadek?...b.kulturalny i uprzejmy.Jego sposób bycia i kultura wymaga podziwu.
Marta
Marta jest spoko, lubie ją za jej obrotność i sposób prowadzenia dyskusji z klientem.Prosto i rzeczowo.Czasem ma chyba za duzo na głowie, ale potrafi dobrze sprzedawac.Razem mamy podobne zdanie na temat Piotrka.
Edyta.
Edyta jest b.b.usmiechnieta i przemila-aka przeslodzona.To taka maska, gdyz najwyrazniej nie powodzi jej sie w zyciu.Zwierzyla mi sie.Na poczatku za nia nie przepadałam za jej zlewczy stosunek i przekladanie spotkan.Teraz uwazam,ze idzie się z nią dogadac.Na pewno jest mila.Chlopcy ją lubią.
Maciej.
Maciej mało przebywa w biurze.Jet tutaj chyba niedlugo.Na pewno jest rownie sympatyczny i uprzejmy jak pan Krzysztof.
Łukasz B.
Łukasz mieszka w Śremie, dlatego rzadko jest w biurze.Jest przystojny i ma ciekawą barwe głosu.Ma w sobie cos fajnego.Jest taki raczej pewny siebie.
Piotrek
Piotrek jest w porządku.Bardzo mily, uprzejmy, kulturalny.Fajnie sie z nim gada i mozna z nim wspólpracowac.

To tyle o wszystkich w tym biurze.
Spędzam tu duzo czasu, ale nie mam na razie na co narzekac.

Z Kamilem bez zmian.czuje czasami,ze tesknie.Tylko dlatego ze czasami jestem samotna.Bez niego czuje sie lekko, czuje ze zaczynam oddychac...bez kłotni i okropnych scen, o których nie chce pamietac.Jednak przywiązałam sie do niego i runęło cos, co bylo dlugo budowane.

Poznaje ciekawych ludzi ale troche czasu minie zanim znowu komus powierze moje serce.

Niedlugo ide do szkoly.Slyszałam ze w WSB nie jest wcale tak łatwo.Boje sie matmy bo slyszałam,ze jest wysoki poziom.Mam tydzien zerowy i jakies kursy.Czekam na list od mamy(a propo topogodzilam sie z mamą- ja napisałam)który wysłali mi z WSB.Zobacze co tam ciekawego sie bedzie działo.


Nie wiem jak to wszystko pogodze.Podobno nie przenosimy biura jeszcze na początku wrzesnia i bede musiała jeszcze tu sie przywlec.Zobaczymy jak to bedzie.

Własnie wpadł Przemek do biura.Jaja byly dzisiaj bo pojechal gosciowi wpisac PIn,ktoremu tlumaczyl jak klawiature odblokowac.

To tyle o moim skromnym zyciu w Poznaniu.



praca

przyjeli mnie do pracy do idei na okres próbny..zobaczymy jak to bedzie...



nie mogę...

Każde roztsania bolą...staje sie coraz bardziej dorosła, dojrzała, poważna...czy nie za bardzo?Moze za poważnie myśle o zyciu?

Jutro składam juz papiery na studia...ponownie.

Kamil jest dobrym człowiekiem...cudownym...ale nie dla mnie niestety...

Kocham go a on nad życie kocha mnie...

chwile z nim są najpiękniejsze na ziemi...mimo to zostawiam go...kogos kogo kocham

Siedze w pracy..w biurze welmaxu i w ozzym...bede miala duzo kasy ale i tak bede musiała oplacic studia

bylam na gieldzie odziezowej- zajebiste ciuchy kupiłam...

jestem bardzo zmeczona i jak zwykle haotyczna

tesknie za kims, kogo odpycham od siebie...chcial przy mnie zamieszkac...




kocham...

ale nie mogę...

to nie ten...



Zegnamy Cie Ojcze Sw.Naucz Nas Lepiej Zyc.

Stałam wlasnie za barem w pracy,kiedy dostałam smska od mamy,ze papiez nie zyje.Zrobilo mi sie przykro chociaz przez dluzszy czas bylam oddalona od Kosciola...ale zrobilo mi sie smutno.Sale dyskotekowa mielismy zamknietą a z przodu sciszylismy muzykę.

Poznan jest trochę smutny i przyciszony.Ja tez dostałam wolne.
Tesknie za Kamilem...zobacze go dopiero 11.04.Nie pamietam,kiedy mielismy taką rozłąkę:(.

"Musicie byc mocni mocą milosci..."Tak powiedzial papiez- dzisiaj przeczytałam.czuje sie troszke zagubiona.wrocilam z silowni, jest bardzo cieplo wiec poszlam na spacer.dzisiaj bylam w Kosciele i ide jeszcze raz bo Iza chce sie pomodlic...
To pojde z Iza i pojdziemy na Stary Rynek posiedziec pogadac...lubie to miejsce...

Lubie Poznan.Brakuje mi tylko mamy i Kamila.